
Z archiwum „I” czyli kronik serwisu komputerowego Ipsum Komp
Lata pracy w branży przyniosły nam setki, a może nawet tysiące historii tak absurdalnych, że momentami sami zastanawialiśmy się, czy to wciąż rzeczywistość, czy już scenariusz do komedii science fiction, której akcja rozgrywa się w futurystycznym serwisie komputerowym.
Najróżniejsze zlecenia, osobliwe przypadki i klienci z problemami, które potrafiły zagiąć nawet logikę, stały się inspiracją do stworzenia pewnego artystycznego eksperymentu z użyciem modnych narzędzi AI.
Efekt? Obraz, który rozbawił nas do łez, a przy tym zaskakująco trafnie oddał klimat sytuacji, z jakimi od czasu do czasu przychodzi nam się mierzyć. Dlatego postanowiliśmy się nim podzielić.
Uprzedzamy jednak lojalnie: to nie portret żadnej konkretnej osoby. To raczej kolaż wspomnień, anegdot i postaci będących mieszanką wielu autentycznych historii. Jeśli ktoś odnajdzie tu cząstkę siebie… cóż, to zapewne tylko figiel wyobraźni.
Dobrej zabawy!
Z ipsumkowym pozdrowieniem,
Tomek i Dawid
Gwoli wyjaśnienia: zwrot „dżaja kombucza” to nasz autorski, językowy twór. Jego znaczenie pozostaje celowo nieuchwytne. Czasem opisuje absurdalne, niemal kosmiczne opowieści. Innym razem jest potworem zamieszkującym umysły klientów i skłaniającym ich do irracjonalnych decyzji. Bywa też duchem ukrytym w maszynie – takim, który z niewyjaśnionych przyczyn rzuca na sprzęt drobne (lub spektakularne) klątwy.
Krótko mówiąc: jeśli coś nie ma sensu… bardzo możliwe, że to sprawka dżai kombuczy.



